czwartek, 26 marca 2015

Dwa światy cz.1/2

Nazywam się Rachel Smith i jestem szarą myszką. Czy to źle? Nie byłabym tego taka pewna. Nudę zabijam ucząc się albo grając. Uwielbiam moje stare pianinko! To jest takie cudne uczucie, kiedy uderzając palcami o klawisze potrafisz wydobyć każdy dźwięk, każdą melodię. Ale to nie o tym miałam opowiadać. Przydarzyła mi się historia, której pewnie miliony popularnych dziewczyn by mi pozazdrościło. A powiem nieskromnie mają czego !
Obudziłam się punktualnie o siódmej. Ubrałam moje ulubione luźne jeansy (tak artystycznie!) oraz bluzkę z napisem New York. Chwyciłam jabłko i poleciałam do szkoły aby nie spóźnić się na pierwszą lekcję. Usiadłam w mojej ławeczce i zaczęłam czytać. Właśnie Annette miała pocałować Jeva, ale nagle książka zniknęła z mojego punktu widzenia. Podniosłam zaskoczona oczy i ujrzałam Mia – typową blondynkę. Figura idealna, długie blond włosy no i oczywiście brak mózgu. Uśmiechnęła się słodko i powiedziała „Upsik!”. Cała jej banda zachichotała. Oblałam się rumieńcem i poczułam napływające do oczu łzy. Co ja im zrobiłam? Nikomu nie przeszkadzam, siedzę cichutko… Poczułam nagle, że ktoś pociągnął mnie z całej siły za włosy. Odwróciłam się i zobaczyłam Sylviana.
Po prostu pięknie. Sylvian – klasowy żartowniś, popularny, lubiany  czyli moje całkowite przeciwieństwo. Znaliśmy się prawie od urodzenia, kiedyś nawet się przyjaźniliśmy. Do czasu. W momencie, w którym klasa jawnie przyznała, że mnie nie lubi, chłopak odwrócił się ode mnie.  Silvian spojrzał na mnie spod rzęs i powiedział „Pulpet w spodniach”. Tego już nie wytrzymałam.  Dobrze wiedział, że mam wielkie kompleksy spowodowane moją wagą, która nie była AŻ tak duża. Akurat wtedy musiały ponieść mnie emocje i … spoliczkowałam z całej siły Sylviana. Rzuciłam na niego pełne nienawiści spojrzenie i dumna jak paw wyszłam z klasy, szokując przy tym mojego nauczyciela, który akurat do niej wchodził. Szybkim krokiem ruszyłam do szatni, w której się zaszyłam i zaczęłam płakać.

Nie wiem ile czasu tak przesiedziałam. Sekunda zmieniała się w minutę, minuta w godzinę, a godzina w wieczność. Mój kochany raper Ravi pomógł mi pozbierać myśli. Chwilę później siedziałam w autobusie opracowując plan działania. Może i wyglądam na aniołka, ale bliżej mi do diabła. Jutro to im udowodnię. Uśmiechnęłam się szyderczo do lusterka. Dam radę. Pokażę im, kto tu rządzi.

Alwaysbehappy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz