Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to przeszukałam całą szafę. Nie, ta spódniczka za grzeczna... Ta za krótka... O, ta! Przerzuciłam jeszcze z setkę bluzek (skąd ja mam ich tyle?!) i wybrałam tą idealną. Czarny top z czerwonym napisem, podkreślającym moje krągłości, wydawał się na tą okazję stworzony! Wysłałam sms do mojej jedynej przyjaciółki - Zuzi. Ta poradziła, żebym związała włosy w wysoką kitkę. Moja starsza siostra (Ami, o Tobie mowa) pokazała mi jak drapieżnie podkreślić oczy. Po tej metamorfozie wyglądałam jak inna osoba! A i dobrze. Niech żałują. Mają czego :).
Następnego dnia przyjechałam do
szkoły na motorze, który prowadził nieznajomy mojej klasie przystojniak
(dziękuję kuzynie!). To nie był koniec niespodzianek z mojej strony. Pierwszy
raz od wieków nałożyłam spódniczkę oraz skórzaną kurtkę! Szłam pewnym krokiem,
udając te dziunie z amerykańskich seriali. Oniemiałam ze zdziwienia, kiedy
usłyszałam pochlebne opinie na mój temat! Z podniesioną głową siadłam w
mojej ławce i czekałam. Sylvian wszedł do klasy jako ostatni, trzymając coś za
plecami. Podszedł do mnie i położył przede mną bukiet czerwonych róż!
Spojrzałam na niego pytająco, a ten z tajemniczym uśmiechem powiedział „Po
lekcjach”. Wyczekiwałam niecierpliwie tej czternastej.
Umówiliśmy
się na spotkanie w parku przy Alei Zakochanych. Oczywiście, to ja z naszej
dwójki byłam pierwsza. Sylvian przyjechał, ale nieźle spóźniony. Oniemiała,
kiedy zobaczyłam, że towarzyszy mu Mia. Zrobiłam pewną siebie minę i podeszłam
do nich krokiem top modelki. Chłopak zarumieniony powiedział coś Mii na ucho.
Ta piskliwym głosem powiedziała:
- Przepraszam za wczoraj
ofe..AUĆ…Rachel. - Mia okręciła się na pięcie po wypowiedzeniu tego zdania i po
prostu zniknęła. Sylvian podszedł do mnie, chwycił mnie za rękę i ślicznie
przeprosił. Jednak moja duma na to nie pozwoliła. Uśmiechnęłam się i grzecznie powiedziałam, że wybaczam. Chłopak zdębiał. Chyba myślał, że rzucę się na niego ze słowami, że go kocham. Ha ha ha, nie.
Sylvian zmienił się nie do poznania! Oczywiście, na lepsze! Codziennie podwoził mnie do szkoły, nosił mój plecak. Czuję, że w końcu coś zrozumiał. Pewnego dnia wydarzyło się coś niesamowitego.
Był piątek trzynastego, na szczęście nie pechowy. Sylvian podszedł do mnie z niepewną miną i zaproponował wypad do kina. Zgodziłam się, bo raz się żyję. Podczas seansu chłopak nagle złapał mnie za rękę i pocałował. Od tamtego momentu jesteśmy parą.
Dzięki Sylvianowi stałam się radośniejsza i pełniejsza życia. W klasie w końcu przestali mi dokuczać. Pamiętacie jeszcze tą Mię? Nie? To tak jak wszyscy. Zniknęła z mojej szkoły. No i dobrze. Bez niej jestem dużo spokojniejsza.
THE END
Alwaysbehappy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz